Grudzień 2008 - archiwa
Babia Góra - “Królowa Beskidów” 0 komentarzy
I stało się… zaspaliśmy! Nici z Tatr, nici z naszych wczorajszych planów!
Jest godzina 6.00 - nie najlepsza pora na podejmowanie decyzji, ale przecież trzeba coś postanowić. Weekend bez gór - weekendem straconym!
W Tatry już nie pojedziemy, za późno.. “Może w takim razie Babia Góra?” - rzuciłam hasłem. “Czemu nie” - odpowiedział Meetom i już godzinę później byliśmy w drodze do Markowych Szczawin.
Spontaniczna decyzja okazała się bardzo dobra:) Dojeżdżając na miejsce - świeci słoneczko i o dziwno nie wieje aż tak bardzo - co jest dla nas zaskoczeniem.
Wychodzimy niebieskim szlakiem w kierunku Diablaka. Jest błotniście, co jakiś czas zaliczam kolejne kałuże, których nie ma możliwości ominąć - są wszędzie! Śniegu na razie nic nie ma. Pocieszamy się tylko tym słońcem i błękitnym niebem.