W drodze na Kasprowy - a w Tatrach trzeci stopień zagrożenia lawinowego. Komentarze (3)
Długo zastanawialiśmy się czy jechać w Tatry - tam, jak ogłosił TOPR, jest trzeci stopień zagrożenia lawinowego! Jednak ta trasa na Kasprowy(1987 m n.p.m.) - zielonym szlakiem z Brzezin w większości prowadzi lasem - dopiero ostatni odcinek pod górę jest na otwartej przestrzeni. Decyzja zapadła - idziemy. W każdym momencie możemy zawrócić, kiedy poczujemy zagrożenie.
Ma być jutro zimno - więc pakuję do plecaka chyba wszystkie moje ciepłe rzeczy. Ciepły polar, dwa grube swetry i do tego ogrzewającą bieliznę. Dwa termosy z gorącą herbatą - też na pewno się przydadzą, dwie pary rękawiczek i oczywiście raki. Bez raków nie zdecydowałabym się na jakąkolwiek wyprawę w takich warunkach.
Wstajemy rano - ale o dziwo jest już widno ;-) Tak się cieszę, że niedługo będzie już wiosna;-) Te kwitnące drzewa, zielona trawa z tyloma rodzajami pachnących i mieniących się kolorami kwiatków. Słońce i niebieskie niebo - już nie mogę się doczekać ;-) Czytaj dalej »
Scarpa Denver - już 2,5 roku razem. 0 komentarzy
Różne opinie czytałam o tych butach popadające z jednej skrajności w drugą. Niektóre wydały mi się trochę niesprawiedliwe, dlatego postanowiłam podzielić się swoimi własnymi wrażeniami z eksploatacji moich butów trekkingowych.
Zimowe wejście na Turbacz - serce Gorców 0 komentarzy
Kiedy myślę o czymś przyjemnym zawsze przed oczami stają mi Gorce. Wszystkie wakacje, ferie które tam spędzałam stały się dla mnie najlepszą skarbonką wspomnień. Beztroskie chwile kiedy sama wędrowałam po górskich szczytach Gorc mają dla mnie sentymentalne znaczenie. Fajnie jest mieć rodzinę w górach - w malowniczo położonej Ochotnicy - gdzie znam każdy zakątek i każdy kamień darzę wielkim uczuciem.
No ale koniec tych wspomnień… Czytaj dalej »
Babia Góra - “Królowa Beskidów” 0 komentarzy
I stało się… zaspaliśmy! Nici z Tatr, nici z naszych wczorajszych planów!
Jest godzina 6.00 - nie najlepsza pora na podejmowanie decyzji, ale przecież trzeba coś postanowić. Weekend bez gór - weekendem straconym!
W Tatry już nie pojedziemy, za późno.. “Może w takim razie Babia Góra?” - rzuciłam hasłem. “Czemu nie” - odpowiedział Meetom i już godzinę później byliśmy w drodze do Markowych Szczawin.
Spontaniczna decyzja okazała się bardzo dobra:) Dojeżdżając na miejsce - świeci słoneczko i o dziwno nie wieje aż tak bardzo - co jest dla nas zaskoczeniem.
Wychodzimy niebieskim szlakiem w kierunku Diablaka. Jest błotniście, co jakiś czas zaliczam kolejne kałuże, których nie ma możliwości ominąć - są wszędzie! Śniegu na razie nic nie ma. Pocieszamy się tylko tym słońcem i błękitnym niebem.
Wietrznie na szlaku.. czyli 8-9.11 w Tatrach Zachodnich 0 komentarzy
Nowe raki zakupione więc.. trzeba koniecznie je przetestować! Będę miała okazję założyć je na buty i poczuć się “prawie jak zawodowiec” ;-)
Postanowiliśmy tym razem wybrać się na dwa dni w Tatry Zachodnie. Nocleg w schronisku na Polanie Chochołowskiej. Pierwszy dzień mamy potraktować jako rozgrzewkę, a drugi zostawiamy na deser:) Wszystko zapięte na ostatni guzik - ciężkie plecaki spakowane - czas wyruszyć w podróż górskimi dróżkami.
Pobudka w sobotę nie była taka straszna, 6.00 - da się przeżyć. Na miejscu przed Doliną Chochołowską byliśmy koło 9.30. Czas założyć plecaki na barki i w górę. Idziemy doliną znacznie wolniej niż normalnie, ogranicza mnie mój plecak. Nie jestem przyzwyczajona do noszenia czegoś tak ciężkiego. Trudno mi się oddycha i co jakiś czas muszę się zatrzymywać by coś poprawić. Droga mi się dłuży i mam ochotę wywalić połowę rzeczy. Ale co? Wszystko co wzięłam - jest niezbędne, nic poza tym co ma mi się przydać!